Dawid Łasiński – autoprezentcja

Autoprezentacja

Jestem nauczycielem od 13 lat, a moją przygodę z nauczaniem zawdzięczam mojej żonie, która gdy jeszcze byliśmy na studiach powiedziała „Dawid, zrób sobie ten blok pedagogiczny na wszelki wypadek”. Dopełnieniem jej słów niech będzie fakt, że w pierwszym roku pracy na Dzień Nauczyciela dostałem od niej kubek z napisem PPO (Przypadkowy Pracownik Oświaty). Do dziś kawa z niego smakuje wyjątkowo.

Nie wiem dokładnie, kiedy bycie nauczycielem, stało się moją pasją. Chyba przez wiele lat nie dopuszczałem do siebie takiej myśli, że bycie nauczycielem może być powodem do dumy. Ale może od początku.

We wrześniu 2006 roku rozpocząłem pracę w Gimnazjum w Koziegłowach – wsi graniczącej z Poznaniem. Mile zaskoczyła mnie atmosfera panująca w szkole, dzięki której szybko się zaaklimatyzowałem i mogłem bez przeszkód się rozwijać. I właśnie te czynniki spowodowały, że nie musiałem ograniczać się tylko do nauczania chemii, ale miałem swobodę w prowadzeniu różnorodnych zajęć pozalekcyjnych.

Jednak nauczenie i oswojenie młodzieży w wieku 13 – 15 lat z tak pozornie trudnym przedmiotem jak chemia, stało się moim priorytetem. Od samego początku czułem, że podstawą porozumienia nauczyciel-uczeń jest wzajemny szacunek i zaufanie. Każdego roku lekcje organizacyjne zaczynałem od słów:

„Witajcie na lekcji chemii. Jest to przedmiot szkolny, który razem z fizyką, jest koszmarnym wspomnieniem z lat nauki dla waszych rodziców. Moim sukcesem będzie, jeśli po ukończeniu gimnazjum nie będziecie bali się chemii.”

Efektem takiego stylu nauczania, były wyniki egzaminów gimnazjalnych. Liczba poprawnych odpowiedzi w zadaniach chemicznych, zawsze plasowała się powyżej średniej krajowej. W trakcie tych wielu lat pracy, pojawili się również pasjonaci mojego przedmiotu, którzy próbowali swoich sił w konkursach i olimpiadach chemicznych.  Wymiernym sukcesem moich działań wspierających uczniów w przygotowywaniu się do Olimpiad Chemicznych jest uzyskanie przez jednego z nich tytułu Laureata. Moją największą satysfakcją jednak jest obserwowanie, wspieranie i docenianie tych uczniów, którzy mimo wielu trudności osiągają swoje małe sukcesy podczas nauki chemii. Widzę jak pozytywna ocena czy powiedzenie „Dobra robota. Doceniam ilość pracy jaką w to włożyłeś.” uskrzydla ich. To właśnie Ci uczniowie motywują mnie do szukania nowych metod pracy. (Załącznik 1)

Moim zdanie, bardzo ważnym jest, żeby zachować równowagę między nauczaniem swojego przedmiotu, a rozwijaniem swoich pasji. Nasze zainteresowania mogą wspomóc proces uczenia. A idealnie jest, kiedy nasze pasje mogą stać zajęciami dodatkowymi naszych uczniów. Moją pasją od szkoły średniej była fotografia i zupełnie naturalnym wydało mi się założenie Koła Fotograficznego. Jednak w 2007 roku dostęp do fotografii cyfrowej nie był tak popularny, jak dziś. Razem z uczniami uczyłem się fotografii, inspirowałem się niebanalnymi pomysłami moich uczennic. Jedną z nich jest Kasia, z którą mam kontakt do dziś i z dumą obserwuję jak się rozwija. (Załącznik 2) 

Dzięki większej dostępności do nowoczesnych technologii w 2008 roku zacząłem wraz z uczniami tworzyć filmy. Początkowo zajmowaliśmy się popularyzowaniem wizerunku szkoły w lokalnym środowisku. Inspiracją dla nas były filmy promocyjne uczelni tzw. lipduby. I tak powstał pierwszy film promocyjny naszej szkoły. Zmobilizował mnie on do założenia szkolnego kanału video w serwisie YouTube.

Kolejny filmy promocyjny, który jednocześnie był zgłoszony w ogólnopolskim konkursie „Zachowaj Trzeźwy Umysł”, promował pasje, które uczniowie mogą rozwinąć w szkole. Ten pomysł spodobał się Jury na tyle, że przyznało nam I miejsce, a nagrodą była trzydniowa wycieczka dla całej klasy. Była to moja pierwsza próba zgłoszenia projektu edukacyjnego w jakimkolwiek konkursie, a zwycięstwo z pewnością dodało mi i moim uczniom odwagi do dalszych działań. (Załącznik 3)

W 2011 roku wzięliśmy udział z uczniami w kolejnym ogólnopolskim konkursie filmowym „Nakręć się na zdrowie”. Zrealizowaliśmy film promujący zdrowe odżywianie, za który otrzymaliśmy I miejsce w kategorii szkół gimnazjalnych. Wygraliśmy cenne nagrody dla siebie i dla szkoły oraz udział w dwudniowych warsztatach filmowych. W III edycji tego konkursu w roku 2013 nasz film „Król pszczół” zajął IV miejsce w punktacji ogólnej i I wśród szkół gimnazjalnych. Kolejna grupa uczniów wróciła z finału w Warszawie z nagrodami, a szkoła otrzymała rzutnik z tablicą multimedialną. Nagrody rzeczowe z pewnością dały nam nowe możliwości pracy z filmem, jednak największą wartością był bez wątpienia fakt, że uczniowie, którzy początkowo nie wierzyli w powodzenie swoich działań zrozumieli, że ogranicza ich, wyłącznie, granica ich wyobraźni.

W kolejnym roku Pani Dyrektor zaproponowała mi, abym przez jeden semestr prowadził dla drugich klas zajęcia artystyczne. Był to dla mnie dowód zaufania i docenienia mojego zaangażowania. I tak chemik stał się dodatkowo nauczycielem fotografii. Zbudowałem w mojej szkole studio fotograficzne, stworzyłem autorski program zajęć, pierwszą stronę internetową w WordPress wspierającą moje lekcje oraz multimedialny podręcznik fotografii dla młodzieży w formacie PDF. Zajęcia składały się z części teoretycznej, w trakcie której omawiałem m. in. zasady działania aparatów oraz podstawy prawidłowego kadrowania. Zależało mi, żeby uczniowie zrozumieli, że na zdjęcie większy wpływ ma ich kreatywność, niż jakość posiadanego sprzętu. Przez ostatnie 4 tygodnie, przechodzili przez kolejne 4 zadania praktyczne. Z satysfakcją obserwowałem, jak szukają najlepszych ustawień, planują co, jak sobie wzajemnie pomóc, przy realizacji kolejnych zadań. Efekty ich prac, takie jak zdjęcia portretowe czy animacje poklatkowe, można do dziś oglądać na szkolnym kanale YouTube i na stronie www.sala21.cba.pl

Mimo prowadzenia zajęć z fotografii sam ciągle uczyłem się nowego dla mnie medium jakim był film. Największą przyjemność, dawało mi sprawdzanie w boju moich umiejętności, podczas kolejnych videoprojektów realizowanych z uczniami. W ciągu tych lat stworzyłem z uczniami prawie 70 filmów, które nadal można obejrzeć na YouTube. Warto jednak wspomnieć o trzech, które w istotny sposób wpłynęły na to, jakim dziś jestem nauczycielem.

W 2012 roku, zainspirowany teledyskiem do piosenki „Projekt Warszawiak”, postanowiłem zebrać zespół uczniowski, który zechciałby ze mną stworzyć naszą Koziegłowską wersję. Do pomocy zaangażowałem też Samorząd Uczniowski i jego opiekunkę Izabelę Maik. Jednym z zadań w konkursie „Liga Klas” było napisanie tekstu do naszej piosenki. Z powstałych prac stworzyliśmy jeden wspólny tekst dla całej szkoły. Staraliśmy się podejść do tematu profesjonalnie. Napisaliśmy wspólnie tekst, nagraliśmy własny podkład muzyczny, stworzyliśmy scenariusz, scenorys i wybraliśmy aktorów w tym głównego- Pawła Guzikowskiego (Załącznik 4). Zrealizowany film opublikowałem w internecie. Stał się viralem (ponad 90 000 wyświetleń), a jego efekty przerosły nasze oczekiwania. Główny aktor był na tyle rozpoznawalny, że rozdawał autografy w Poznaniu, a tekst piosenki nuciła młodzież z całej Polski. Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że film zrealizowali drugoklasiści. Zrobili to praktycznie samodzielnie. Zrozumiałem, że jak zaufa się uczniom, to są oni w stanie pokonać wiele swoich ograniczeń, zyskując przy tym wiarę we własne możliwości. Widząc ich potencjał i samodzielność poczułem, że czas na kolejny krok i założyłem Szkolne Koło Filmowe. Nie miałem jeszcze wtedy pojęcia, jak bardzo ta decyzja wpłynie na życie moje i wielu moich uczniów…

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=LfESQyl0NUE[/embedyt]

Zaczęły się regularne spotkania, wspólne oglądanie tutoriali na YouTube, ćwiczenie warsztatu i coraz częstsze realizacje imprez szkolnych w formie video. Do Ekipy mógł dołączyć każdy, bez względu na płeć, wiek i poziom zaawansowania. Z początkiem 2014 roku okazało się, że nasze spotkania w sali 21 nie wystarczają do koordynowania projektów. Założyłem grupę w serwisie Facebook „Ekipa filmowa z Koziegłów” i tam praca trwała w zasadzie 24h i 7 dni w tygodniu. W tym samym roku rozpoczęliśmy prace nad naszym największym, najtrudniejszym i najważniejszym projektem filmowym „Pasjonaci wśród nas”, który realizowaliśmy wspólnie z Fundacją zaMiastem. Był to czas wytężonej pracy, ale też budowania relacji i integracji całej Ekipy. Uczniowie sami wyszukiwali bohaterów swoich etiud. Założenie było proste – mają to być mieszkańcy naszej gminy, którzy realizują siebie przez ciekawe pasje. Ostatecznie powstał 20 minutowy film dokumentalny, którego bohaterami byli: nauczyciel WFu- uprawiający biegi na orientację w terenie, fotograf – pracujący m. in. z ludźmi niewidomymi, szkolna pedagog, która zarządza hufcem harcerskim i pracownik elektrociepłowni, który od wielu lat składa modele statków. Moi uczniowie stali się dziennikarzami, którzy opowiedzieli prawdę o ludziach. Musieli nauczyć się rozmawiać z dorosłymi i wzbudzić ich zaufanie. Nigdy nie zapomnę nerwowych nocy zarwanych na montażu. Przez dwa dni siedzieliśmy w szkole do około 2 w nocy, bo film miał zaplanowaną premierę na boisku szkolnym tuż po balu absolwentów.  Aby obejrzeć historię o swoich sąsiadach zrealizowaną przez moich uczniów przyszło prawie dwustu mieszkańców. Były truskawki, popcorn i szampan bezalkoholowy. Były oklaski na stojąco, gdy około 22:30 na ekranie pojawiły się napisy. Były też łzy radości i wspólne przytulanie, jak już goście się rozeszli. Był to też początek ogromnej wiary nas wszystkich, że możemy wszystko i nic nas nie zatrzyma. Warto też zaznaczyć, że był to pierwszy projekt, w którym przestrzeń przejęli uczniowie.

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=cXlsTZwIqrI[/embedyt]

Muszę też opowiedzieć o jedynym filmie zrealizowanym przez moich podopiecznych. Po pierwszym jego obejrzeniu siedziałem zamurowany przed monitorem, a po polikach płynęły mi łzy… Jesienią 2014 roku w Wielkopolsce ogłoszono konkurs na film o Powstaniu Wielkopolskim. Zajęci różnymi działaniami od jakiegoś czasu nie braliśmy udziału w żadnym podobnym wydarzeniu. Zebrałem chętną młodzież, która była gotowa popracować nad tym tematem. Usłyszałem od nich, że mam im zaufać i że oni wiedzą jak to zrobić. Pamiętam, że tego roku listopad był wyjątkowo zimny, a Krzysztof ciągał resztę Ekipy po Poznańskiej Cytadeli. Wielokrotnie dostawałem widomości od uczniów, że oni mają już dość i że chcą się wycofać. Namawiałem ich, żeby zostali, bo jak zobaczą efekt swojej pracy to zapomną o wszelkich niedogodnościach związanych z realizacją filmu. Gdy dostałem od nich pierwszą wersję, autentycznie płakałem. Doceniając autorski pomysł, staranny montaż, no i poświęcenie przy realizacji powiedziałem im, że dla takich chwil warto być nauczycielem. Nasz film zajął w konkursie I miejsce pokonując zgłoszenia ze wszystkich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych z całej Wielkopolski. Ustaliliśmy, że za wygrane 7000zł kupujemy do Szkolnego Koła Filmowego  nowy aparat wraz z obiektywem.

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=9icEuYY_rus[/embedyt]

O każdej z naszych szkolnych realizacji mógłbym wiele pisać, bo każda z nich to niezwykle inspirująca przygoda, której doświadczyliśmy razem z uczniami. Chciałbym jednak w tym momencie przejść do kolejnego kroku milowego mojej działalności. To był chyba rok 2014 kiedy dowiedziałem się, że Fundacja Orange organizuje konkurs grantowy w ramach których można realizować ciekawe zajęcia z młodzieżą. Ponieważ mój zespół się rozrastał, sprzętu wiecznie brakowało (nawet ten mój prywatny już nie wystarczał), a szkolny budżet i Rada Rodziców i tak wspierały nas tak jak mogły, postanowiliśmy spróbować. Nie miałem pojęcia w jaki sposób spełnić wymogi formalne, jak aplikować o fundusze. W mojej szkole jeszcze nikt nigdy nie starał się o taki grant. Napisałem go tak, jak umiałem najlepiej, jak zwykle z dużą dawką improwizacji. Dostaliśmy informację, że nasz wniosek przeszedł do drugiego etapu. Mieliśmy ogromne nadzieje, ale niestety w drugim etapie odpadł ze względu na złe oszacownie kosztu warsztatów. Pamiętam, jak na jednym ze spotkań Koła powiedziałem o tym zebranym. I potem padło najważniejsze dla mnie pytanie. Pytanie od dzieciaków: „Czy to oznacza, że nie zrobimy tego sami?”. Wtedy, dokładnie wtedy odpowiedziałem im, że mają rację. Zrobimy to bez pomocy i damy radę sami. I tak oto narodziła się Młodzieżowa Telewizja Kulturalna Gminy Czerwonak – CoolturalnaTV. Założenie było proste – nagrywamy to co interesującego dzieje się w naszej gminie w przestrzeni kultury i sporcie. W ten sposób chcemy pokazać tym, którzy zostali w domach, że stracili fajną okazję na integrację. Nawiązałem współpracę z Gminnym Ośrodkiem Kultury „Sokół” i Centrum Rozwoju Kultury Fizycznej „Akwen”. Spotkaliśmy się i ustaliliśmy, które imprezy byłyby warte sfilmowania. Pamiętam naszą pierwszą realizację z Biegu Niepodległości. Obserwowałem z oddali odpowiedzialny za nią zespół. Umówiliśmy się, że mogą podejść tylko w sytuacji, w której sami sobie z czymś nie będą w stanie poradzić. Podeszli raz, z pytaniem, jak mają zaprosić Wójta do wywiadu. Ja im powiedziałem, że normalnie, jak człowieka, którego pytasz o godzinę, albo ulicę. Poszli i nagrali. I byłem z nich bardzo dumny.

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=jlzgr3a04_E[/embedyt]

CoolturalnaTV prężnie działała w latach 2014 – 2018 i w jej ramach powstało ponad 60 realizacji. To był piękny i trudny czas. Piękny, bo widziałem samodzielnych i odpowiedzialnych młodych ludzi. Dla jednych 14, 15 i 16 latków. Dla mnie profesjonalnych dziennikarzy i twórców imponujących materiałów video. Obserwowałem ich integrację, nie miało znaczenie kto ile miał lat, w której był klasie. Liczyło się zadanie do wykonania i oni zawsze dawali radę. A dlaczego trudny? Nie ukrywam, że sukces i rozpoznawalność CoolturlanejTV przerosła moją dostępność czasową. Nagle okazało się, że mamy zaproszenia na festyny osiedlowe, gry terenowe czy akcje charytatywne. To wszystko było ważne i z perspektywy naszej misji istotne. Niestety większość z tych akcji odbywała się wieczorami lub w weekendy. A czując się odpowiedzialny za zespół realizacyjny zawoziłem ich na miejsce, czekałem na nich i odwoziłem do domów. Absolutnie nie żałuję tego czasu ale są to setki godzin, w czasie których zostawiałem żonę w domu z dwójką małych dzieci. Z tych względów ten projekt jest teraz w zawieszeniu, ale jak tylko dzieje się u nas coś naprawdę ważnego to wykonuję kilka telefonów i zbieram Ekipę. CoolturalnaTV z pewnością spowodowała, że cała gmina Czerwonak wiedziała, że stoją za nią niesamowici uczniowie z Gimnazjum w Koziegłowach. Dla nas wszystkich jest ważne, aby stać się częścią lokalnej społeczności.

Z projektem CoolturalnaTV jest też związana historia, która wpłynęła na to, że zacząłem inaczej postrzegać moją rolę w towarzyszeniu uczniom w Szkolnym Kole Filmowym. W marcu 2015 roku organizowaliśmy Drzwi Otwarte dla naszych przyszłych uczniów. Ja chciałem pokazać, że w naszej szkole jest możliwość odkrywania i rozwoju swoich pasji. Zespół Szkolnego Koła Filmowego przygotował dla uczniów szkół podstawowych warsztaty z podstaw fotografii i video. Nagle za moimi plecami słyszę głos: „

– Ale fajne rzeczy tu robicie, może potrzebowalibyście wsparcia? Mam znajomego w Spółdzielni Mieszkaniowej, może wam coś zasponsoruje.

– Jasne, nam brakuje wielu rzeczy. Nawet taka karta pamięci to byłoby już coś.

Dokładnie dwa tygodnie później, 1 kwietnia, odbieram telefon od Pani Dyrektor, z informacją, że to nie prima aprilis i że właśnie dzwonił Prezes TBS Czerwonak, że chcą nam kupić drona i czy znalazłbym czas na spotkanie. Okazało się, że ten Pan z drzwi otwartych to właśnie Prezes. Widząc nasze działania wykonał jeszcze jeden telefon i razem Gminnymi Wodociągami chciał przekazać szkole 8 000 zł na zakup drona. To było tak piękne, że nie mogliśmy uwierzyć. Ale to nie koniec cudów. Chciałem dobrze przygotować się do zakupu i sporo poczytałem o dronach. Okazało się, że jest taki idealny model tyle, że za 16 000 zł. Poszedłem, do Pani Dyrektor i zapytałem ją czy zgodzi się, żebyśmy zbierali dalej. Przecież łatwiej jest uzbierać taką kwotę jak mamy już połowę. No i tu z pomocą przyszedł projekt CoolturalnaTV, dzięki któremu byliśmy już kojarzeni. Razem z młodzieżą nagraliśmy film pokazujący co robimy i czego nam brakuje, żeby móc rozwijać się jeszcze bardziej. Wszystko wyszło znakomicie.

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=No6Kmw18v6U[/embedyt]

A jaki był efekt? Udało nam się w miesiąc uzbierać astronomiczną kwotę 18 000 zł, które były przelewane na konto szkoły z dopiskiem „Na Szkolne Koło Filmowe”. A przez czas zbiórki przemyślałem zakup i wróciłem do opcji profesjonalnego drona za 8 000zł i do tego najnowocześniejszy elektroniczny stabilizator kamery. Radość moich podopiecznych, kiedy mogliśmy pierwszy raz konfigurować i testować te zakupy była i jest nie do opisania. Żeby zrozumieć, jakość zakupionego sprzętu wystarczy nadmienić, że zaprzyjaźnieni młodzi twórcy reklam video z Poznania przez jakiś czas pożyczali go od nas do swoich realizacji. Warunek był jeden, w zamian mieli wpuścić moich uczniów na plan i pokazać im kawałek profesjonalnego zaplecza filmowego. To pokazało mi, że moja rola to już nie uczenie ich, jak robi się filmy, bo tego uczyli się od siebie nawzajem, a bycie „Menadżerem Pasji”. Co to dla mnie oznacza? Dać im możliwość rozwijania się bez ograniczeń. Tak, żeby w szkole znajdowali to czego nie znajdą nigdzie indziej. Często długo rozmawialiśmy o tym jakie są ich marzenia, a oni opowiadali mi wtedy, żeby móc pracować na sprzęcie, na który nigdy nie będzie ich stać. Mnie zresztą też. Chcieli opowiadać historie pięknymi obrazami z wyraźnym dźwiękiem i montować na szybkich komputerach z legalnym oprogramowaniem. To był nasz wspólny cel. Cel, który udało się zrealizować, bo zachęcony sukcesami pierwszej zbiórki pieniędzy zorganizowałem dwie kolejne i tak w ciągu 3 lat, dzięki mieszkańcom i lokalnym sponsorom uzbieraliśmy prawie 50 000zł. A nasza szkoła dysponowała sprzętem jakiego nie miała żadne inne (wg mojej wiedzy) publiczne gimnazjum w Polsce. Nawet te z klasami medialnymi… Czuliśmy ogromną wdzięczność za możliwości, które nam dano. Znając i rozumiejąc siłę nowoczesnych mediów. Będąc ich świadomymi twórcami, chętnie pomagaliśmy tym, którzy szerzyli dobro. Za szczególnie cenne uważam realizacje wspierające akcje charytatywne w naszej gminie takie jak Wielki Finał WOŚP, Finał Szlachetnej Paczki, czy akcję zbierania głosów na nowy plac zabaw. Jedna wyjątkowo ważna była akcja zbierania 1 000 000 zł na chorego na neuroblastomę Tymka. Tymek to mieszkaniec Koziegłów, a po zdiagnozowaniu choroby w naszej lokalnej społeczności zaczęły dziać się cuda, wielkie wpłacanie na SięPomaga, garażowe wyprzedaże, warsztaty, festyny czy inne akcje społeczne. Z ogromną przyjemnością włączyliśmy się do tej akcji. Członkowie Szkolnego Koła Filmowego w ramach CoolturalnaTV nagrali reportaż z wielkiego pikniku strażackiego. Jestem przekonany, że po jego opublikowaniu w serwisach YouTube i Facebook kolejne osoby dowiedziały się o akcji i mogły ją wesprzeć. To niesamowite, ale w 3 miesiące coś co było nierealne okazało się możliwe i tak, każdy dokładając mała cegiełkę pomógł uzbierać ten milion złotych. Tymek przeszedł leczenie, a jego ostatnie wyniki pokazują, że jest zdrowym chłopcem. Jestem przekonany, że takie i inne działania, nauczyły moich uczniów patrzeć na swoje umiejętności jak na dar, który może pośrednio pomóc innym. Obudziły w nich empatię, umiejętność wsłuchiwania się w innych ludzi i tak potrzebną w dzisiejszych czasach wrażliwość społeczną.

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=g8CLXZ6OeoE[/embedyt]

Ważne jest też to, że razem nauczyliśmy się, jak ważna w życiu jest umiejętność opowiadania historii, rozmowy z innymi i współodpowiedzialność za jakość cyfrowego świata w jakim żyjemy i jaki współtworzymy. Jak już ten cały wymarzony sprzęt był w naszych „kołowych” torbach i plecakach to okazało się, że on nie jest celem samym w sobie tylko narzędziem do jego osiągnięcia. Dojrzewałem do tego razem z Jerzym, Szymonem, Krzysztofem, Olgą, Janem, Pawłem, Weroniką, Zosią i wieloma innymi, dziś absolwentami Szkolnego Koła Filmowego. Nieświadomie uczestniczyliśmy w najważniejszym procesie w naszym życiu. Każda kolejna realizacja uczyła nas patrzeć na świat, poszerzać własne horyzonty i kreatywnie przekazywać opowieść innym ludziom. Oczywiście, że sprzęt był istotny, bo ułatwiał zrobić to dobrze, ale dziś z naszym doświadczeniem potrafimy nakręcić wartościowy materiał telefonem. Wracając już ostatni raz do sprzętu. Wydaje mi się istotnym, że od początku ustaliłem, że sprzęt jest do dyspozycji uczniów i absolwentów Koła. Przecież oni realizowali swoje małe etiudy, teledyski i zupełnie naturalnym było, że w sobotę wieczorem przychodzili do mojego domu po plecak ze sprzętem. Nie zliczę ilości wiadomości z pełną listą, co mam tym razem spakować do plecaka. Prawie zawsze wszystko wracało bez uszkodzeń, a nawet jak coś się zagubiło albo uszkodził, to przecież dobrze znaliśmy realia planu filmowego. Ten twórczy chaos z tyłu kamery po prostu mógł doprowadzać do takich sytuacji, i tyle. Nie zliczę ilości kart pamięci, filtrów, dekielków i baterii, które na przestrzeni tych lat dokupowałem do szkolnego plecaczka młodego filmowca. Ale to nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, że dziś z dumą obserwuję, że wielu z nich wybrało film jako swój sposób na życie. I zawsze opowiadają mi, jak w przerwach na planie, ludzie pytają ich kiedy i gdzie tego wszystkiego się nauczyli i oni wtedy z dumą mogą powiedzieć, że w takim małym wiejskim gimnazjum w Koziegłowach. Mógłbym tu opisać jeszcze jak np. zaskoczyliśmy swoimi umiejętnościami i sprawnością pracy szefa marketingu biegu terenowego Runmageddon, jak nasz film „Grandezza” był puszczany w sali kinowej podczas festiwalu „Ale Kino” w Poznaniu, jak nasze dwa filmy „27 12 1918” i „Buschdorf” otrzymały wyróżnienia podczas Wielkopolskich Przeglądów Filmowych. Mógłbym… ale jeszcze mam Państwu tyyyle do opowiedzenia. W tym miejscu chciałbym opowieść o przygodzie z tworzeniem Szkolnego Koła Filmowego zakończyć. Nie jest to łatwe, bo to moje ukochane dziecko edukacyjne i tym bardziej teraz, z perspektywy moich aktualnych działań, wiem, że bez tego etapu nic z tego co jest teraz, by nie powstało. Zachęcam jeszcze na koniec przeczytać listy od absolwentów Szkolnego Koła Filmowego, które dołączam. Czytając je, tym bardziej rozumiem, że efekty naszej pracy przynoszą największe polony nie po miesiącu, czy roku, a po kilku latach. Jestem dumny z każdego z nich, a przyjacielsko-opiekuńcze kontakty utrzymuję z nimi do dziś. Najpiękniejsze i najważniejsze są relacje, które przez te godziny spędzone wspólnie, zbudowaliśmy. Wiem, że ciągle mogę na nich liczyć i chyba o to w tym wszystkim chodzi. (Załącznik 5)

Przy okazji pewnie warto wspomnieć o różnych nagrodach, które otrzymałem w okresie od 2006 do 2017 roku:
– 4 nagrody Dyrektora
– 1 nagroda Wójta Gminy Czerwonak
– 7 nagród „Złoty Belfer” przyznawanych przez uczniów gimnazjum
– tytuł Animator Kultury nadawany przez Radę Gminy Czerwonak

Przy czym, dla mnie, te wszystkie wyróżnienia, to tylko wypadkowe moich działań, a nie cel sam w sobie. Z pewnością były to bardziej namacalne drogowskazy tego, że to, co robię z uczniami i dla uczniów, niesie ze sobą dobro, które inni dostrzegają. Dla mnie najważniejszymi nagrodami były postępy moich uczniów, zarówno w uczeniu się chemii, jak i w odnajdywaniu i rozwijaniu swojej pasji. Wagę tego, że dane mi było obserwować jak kształtowały się ich charaktery, umiejętności, odwaga, pewność siebie i samodyscyplina to coś, co zrozumie tylko inny pedagog i coś co tak trudno opisać literami na białej kartce…

Można by rzec, że moja praca w szkole to pasmo samych sukcesów. I z grubsza będzie to prawda, ale warto na chwilę cofnąć się do listopada 2016 roku. Miesiąca, w którym było o włos od rzucenia pracy w szkole. Czasu, który w tamtej chwili zabił we mnie cały mój eduentuzajzm, a za który jestem dziś totalnie wdzięczny, bo dzięki niemu wszystko zaczęło sensownie układać się w całość. Późną jesienią 2016 roku podchodziłem do egzaminu na nauczyciela dyplomowanego. Pisanie teczki było dla mnie trudne, bo jestem z tych którzy zdecydowanie wolą działać, niż pisać o swoich działaniach. Pewnie dlatego też, do ostatniej chwili zwlekałem z napisaniem tego tekstu… Podszedłem do tematu pragmatycznie, jak ścisłowiec. Jest punkt to go opisuję w kilku zdaniach i idę dalej. Niestety podczas samej rozmowy egzaminacyjnej w komisji byli sami chemicy, a ja przecież w swojej pracy zapalałem pasją do filmów i fotografii. Nie to, że chemii uczyłem źle, ale z pewnością na tej płaszczyźnie moja teczka wyglądała blado… Inną kwestią jest też to, że w dobie nie byłbym w stanie jeszcze dołożyć np. Koła Chemicznego… I pewnie nawet wszystko by się udało, ale szanowna komisja zapytała mnie, czy zgłosiłem plan działania mojego Szkolnego Koła Filmowego Radzie Pedagogicznej. Nigdy nie słyszałem o takim obowiązku, więc zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nie. Okazało się, że przez to ze względów formalnych nie spełniam punktu 8.4.c i mój egzamin zakończył się wynikiem negatywnym. Moja Pani Dyrektor dała mi do zrozumienia, że bardzo się na mnie zawiodła, myślała, że kto jak kto ale ja dam sobie radę. A co miałem ja powiedzieć? Mając świadomość jaki kawał życia poświęciłem dla szkoły i moich uczniów usłyszałem, że przez brak jakiegoś formalnego potwierdzenia nie spełniam wymogów na kolejny stopień awansu. To wszystko skończyło się depresją i ogromnym żalem do systemu, który nie spojrzał na mnie ja na człowieka tylko jak na numerek na liście do przeegzaminowania… Pamiętam, jak na początku grudnia rozmawiałem z żoną i powiedziałem, jej że noszę się z zamiarem rzucenia szkoły. „Ale przecież Ty to kochasz. Spróbuj ostatni raz.” No dobra, spróbuję. Doszedłem do wniosku, że komisja zupełnie nie rozumiała mojego zaangażowania w rozwój pasji filmowej młodzieży. Ich zadaniem było ocenić, czy Pan Dawid Łasiński dobrym nauczycielem chemii jest… Skoro na tym polu nie miałem czym się pochwalić to mam 18 miesięcy do kolejnej próby, żeby to naprawić. Tylko co by tu wymyślić, co mogłoby na komisji zrobić wrażenie?

No i to był moment „odkurzenia” pomysłu, który narodził się w mojej głowie w 2015 roku. W sieci zobaczyłem wtedy materiał o nauczycielu chemii w Stanach Zjednoczonych, który nagrywa lekcje dla swoich uczniów. Jako zadanie domowe każe im obejrzeć 10 minutowe video, które przygotuje ich do kolejnych zajęć. Wtedy pierwszy raz usłyszałem o koncepcji lekcji odwróconej. Miałem kilka podejść do tego tematu ale efekty były niezadowalające, więc temat porzuciłem. Jako świadomy obserwator sieci od lat przyglądałem się spektakularnym sukcesom młodych twórców wykorzystujących potencjał social mediów. Jakoś tak korciło mnie, żeby sprawdzić czy sam umiałbym stworzyć coś w sieci, co mogłoby zwrócić uwagę innych i być potrzebne. Nie mogłem znaleźć jednak tematu, który nie powielałby tego co już jest. I tak w grudniu 2016 roku połączyłem kilka „kropek” i stworzyłem postać Pana Belfra – nauczyciela z Internetów. Obserwując kryzys autorytetu nauczyciela w dzisiejszym społeczeństwie, wyśmiewanie się z nas w sieci, czy niedocenianie naszego wpływu na kolejne pokolenia, postanowiłem zadziałać przeciw tym trendom. Od samego początku towarzyszyło mi hasło „Pan Belfer – pozytywna strona szkoły”. Starałem się pokazać, że nauczyciele to nie szare myszki, tylko świadomi i mądrzy ludzie, którzy ciężko pracują na szacunek. Była postać, było logo, koszulka, strona internetowa, strona w serwisie Facebook, kanał na YouTube i profil w serwisach Instagram i Twitter. Zasada internetu nr 1 – bądź wszędzie tam, gdzie ktoś może Cię potrzebować. No to pomysł jest, teraz kwestia najważniejsza, czym zwrócić na siebie uwagę? Z czym większość ma problem? Oczywiście, że z chemią! Szukałem tematów daleko, a ten najważniejszy było moją codziennością. Padła decyzja – nagrywam powtórki z chemii przed egzaminem gimnazjalnym. Plan – nagrać całą podstawę programową z 3 lat w ciągu 6 tygodni. Mało? Nagrać w formie audycji na żywo w której, będę prowadził około 90 minutowe lekcje omawiające cały dział.

Będę sam realizował obraz, dźwięk, światło, odpowiadał na komentarze uczniów na żywo, uczył i przeprowadzał eksperymenty. Mało? Te lekcje powtórkowe będą dostępna dla wszystkich, wszędzie i za darmo. Pisząc te słowa jeszcze bardziej do mnie dociera, jak szalony to był pomysł. Nigdy wcześniej nie prowadziłem transmisji na żywo. Nigdy wcześniej nie wykorzystywałem sieci do budowania marki osobistej. Ja nawet nie byłem pewien, czy ja tej chemii uczę dobrze. Będąc przez 10 lat jedynym nauczycielem chemii w szkole nie miałem z kim skonsultować moich pomysłów. Kolejny raz jednak zaufałem moim dwóm życiowym przewodnikom – intuicji i improwizacji. „Jak się nie uda to będzie ostateczny dowód na to, że czas zmienić pracę” – pomyślałem. Emisja pierwszego odcinka odbyła się 27 lutego 2017 roku na stronie Pana Belfra w serwisie Facebook. Ostatni 8 odcinek 13 kwietnia 2017 (oczywiście ostatni potrzebny do napisania egzaminów gimnazjalnych. W ciągu 6 tygodni nagrałem na żywo 8, około 90 minutowych odcinków, które przygotowywały do dobrego zdania egzaminu gimnazjalnego z chemii.

Oczywiście po drodze było kilka problemów technicznych. Nagrań było w sumie 10 ale podczas 2 internet totalnie odmówił posłuszeństwa i trzeba było je powtarzać. Każde nagranie poprzedzało kilku godzinne przygotowanie prezentacji, zawierającej omawiane treści, ciekawe animacje i grafiki oraz zadania, które na żywo podczas transmisji rozwiązywałem. Z każdym kolejnym nagraniem przybywało widzów i pozytywnych wiadomości, że to co robię działa. Najlepsze miało jednak dopiero nadejść…

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=cblBGdT1TSc[/embedyt]

Moją docelową platformą dla treści video był i jest YouTube, ale ze względu na różnice w podejściu do budowania społeczności między YouTube, a serwisem Facebook, na początku moje transmisje publikowałem w serwisie z “f” w logo. Później te transmisje lekko montowałem i wstawiałem na mój kanał na YouTube. Ze statystyk wynika, że we wrześniu 2017 roku Pana Belfra w serwisie Facebook obserwowało ponad 5500 osób, a na kanale YouTube „zaledwie” 2200 osób. Rok później we wrześniu w serwisie Facebook 6500 polubień a w serwisie YouTube ponad 15 000. Wrzesień tego roku to ponad 8800 polubień na Facebooku i 36 000 subskrypcji w serwisie YouTube. Na moment chciałbym zatrzymać się jeszcze przy liczbach, liczbach, które robią na mnie ogromne wrażenie:

– na dzień dzisiejszych na YouTube dostępnych jest 91 filmów. Są to długie poradniki chemiczne z serii „Ogarnij chemię z Panem Belfrem”, kilkuminutowe powtórki z serii „Szybka piłka z chemii z Panem Belfrem”, seria „Pan Belfer radzi” o tematach okołoedukacyjnych, Vlogi w których opowiadam o moich przygodach, EDUtesty w których recenzuję gadżety, które rekomenduję nauczycielom, EXPeryment w których przedstawiam doświadczenia chemiczne i seria „Pogaduchy z Panem Belfrem” w czasie których rozmawiam z widzami i odpowiadam na ich pytania.

– w sumie wszystkie filmy były wyświetlane ponad 1 200 000 razy, a największą popularnością cieszy się odcinek o pochodnych węglowodorów, który był wyświetlony ponad 170 000 razy.

– widzowie z moimi filmami spędzili w sumie ponad 11 700 000 minut

– pod filmami zostawili prawie 20 000 komentarzy, ponad 57 000 ocen pozytywnych (łapek w górę) i tylko nieco ponad 1000 negatywnych (łapek w dół)

Do tego dochodzi niezliczona ilość wiadomości i komentarzy jakie otrzymuję od uczniów, nauczycieli, a nawet rodziców na profilu Pana Belfra w serwisach Facebook i Instagram.

A jedna z sytuacji jaka miała miejsce podczas trzeciej części powtórki przed ostatnim w historii egzaminem gimnazjalnym nadal jest dla mnie trudna do uwierzenia. W pewnym momencie razem ze mną, chemii uczyło się ponad 1300 osób na żywo w cudownej atmosferze i z dużą dawkę interakcji. Te wszystkie liczby robią na takim ścisłowcu jak ja ogromne wrażenie i pokazują jak potrzebny był to projekt i jak wiele osób z niego korzysta. (Załącznik 6)

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=OlZsSCmWsKY[/embedyt]

Dość szybko okazało się, że Pan Belfer to nie tylko projekt, który może pozytywnie wpływać na uczniów, ale ku mojemu totalnemu zaskoczeniu, również na nauczycieli. Kolejnym ważnym momentem okazała się wiadomość od Karoliny Szulc jaką otrzymałem w marcu 2017 roku. Redaktorka czasopisma „TIK w Edukacji” poprosiła mnie o to, bym opisał swoje działania, a ona to opublikuje w ogólnopolskim czasopiśmie. Było to dla mnie niesamowite wyróżnienie. W kilku kolejnych zdaniach naszej facebookowej konwersacji opisałem jej też o Szkolnym Kole Filmowym. Moja historia tak się Karolinie spodobała, że zaprosiła mnie na Kongres TIK w Edukacji – konferencję dla dyrektorów ze szkół z całej Polski. Miałem opowiedzieć tam o tym, co to znaczy być „Menadżerem Pasji”. Czy się wahałem? Oczywiście, przecież nigdy nie występowałem publicznie. Czy postanowiłem podjąć wyzwanie? No jasne! Była to moja pierwsza konferencja edukacyjna w jakiej brałem udział i od razu w roli prelegenta… Ku mojemu zaskoczeniu jednym z gości był też Jarek Kałasz, mój absolwent, który prowadzi firmę, w której uczy dzieci programować. Napisałem do niego z pytaniem, czy możemy jechać razem. Jarek się zgodził.
Przegadaliśmy całą drogę wspominając czasy szkolne i to co teraz robimy w edukacji. Bardzo pomógł mi zaaklimatyzować się i poznać ludzi na miejscu. Był podczas mojego wystąpienia i powiedział, że było niesamowite. Potwierdzili to też zebrani dyrektorzy, którzy w przerwie dopytywali się o szczegóły mojej działalności i o to skąd czerpię swoją energię. Nie wiedziałem, co powiedzieć ale pamiętam ile satysfakcji dawała mi świadomość, że po raz pierwszy mogłem się tą energią podzielić z innymi. W tym miejscu warto zapamiętać postać Jarka i nasze spotkanie, bo jak się potem okaże będziemy próbować zmienić lokalną edukację na lepszą. Po moim wystąpieniu o rozmowę poprosiła mnie również Agata Kapica z firmy Microsoft i opowiedziała mi o programie dla innowacyjnych nauczycieli Microsoft Innovative Educator Expert (MIEE)  twierdząc, że idealnie się do niego nadaję. Pamiętam, jak później mailowo przypominała mi żebym tylko wysłał swoje zgłoszenie. Byłem oszołomiony miejscem, poznanymi ludźmi, tym że ktoś uznał za ważne to co chciałem przekazać i tym, że świat edukacyjny jest taki ciekawy. Wystarczy tylko wyjść z własnej strefy komfortu. To był maj 2017 roku, czyli zaledwie trzy miesiące od startu projektu Pan Belfer, i myślałem, że ta konferencja była największą przygodą jaka mogła mnie spotkać. Oj jak bardzo się myliłem… (Załącznik 7)

Wiadomość od Karoliny Szulc i zaproszenie na konferencję spowodowały, że zacząłem szukać innych osób które są „nietypowymi” nauczycielami. Z moich poszukiwań wyszło, że nie ma ich zbyt wielu, a jak są to większość z nich zrzesza się wokół dość tajemniczej grupy SuperBelfrzyRP. Z dość dużym lękiem, no bo gdzie mi do Nauczycieli Roku czy innych niesamowitych „przeciaraczy” szlaków dla lepszej edukacji, napisałem co trzeba zrobić aby zostać jednym z nich. Ku mojemu zaskoczeniu wiedzieli już o mojej działalności i po cichu obserwowali to co robię. Pisząc na profil Facebook SuperBelfrów odpisała mi Marta Florkiewicz-Borkowska, która po szybkich konsultacjach z resztą grupy zaakceptowała moją prośbę o dołączenie. I to był moment  w którym moje oczy otworzyły się ze zdziwienia, jakie niesamowicie bliskie relacje między ludźmi z całej Polski mogą zaistnieć dzięki wspólnej pasji i grupie na Facebooku. Dość długo byłem biernym obserwatorem. Nie miałem odwagi włączać się do dyskusji mając świadomość moich niewielkich horyzontów. Pierwszy raz odważyłem się, gdy pojawiły się tematy związane z filmem i mediami. Wreszcie mogłem podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. Później już poszło z górki. Pierwsze fizyczne spotkanie podczas QŃwentu SuperBelfrów w lipcu 2017 roku i wreszcie poczułem, że odnalazłem swój Pokój Nauczycielski – przyjazny, wspierający, wesoły, prawdziwy, pełen pasjonatów. Z dumą dziś promuję naszą działalność i podpisuję się jako członek tej wyjątkowej grupy eduzmieniaczy w różnych miejscach w Polsce. (Załącznik 8)

Na dodatek w sierpniu 2017 roku ogłoszono listę 120 nauczycieli w Polsce, którzy otrzymali tytuł Microsoft Innovative Educator Expert (MIEE), a ja byłem jednym z nich. Była to kolejna szansa do mojego rozwoju i bycia bardziej świadomym nauczycielem. Na dodatek w 2017 roku w październiku i w grudniu miałem okazję dzielić się swoim doświadczeniem podczas kolejnych dwóch konferencji w Toruniu i Ustroniu.

We wrześniu 2017 roku rozpocząłem staż uzupełniający po nieudanej próbie awansu zawodowego w listopadzie 2016 roku. Rok szkolny 2017/2018 był też moim drugim rokiem w którym łączyłem pracę w wygaszanym gimnazjum, szkole podstawowej i w szkole średniej. W tygodniu miałem 38 godzin tablicowych, a tylko w środę przejeżdżałem 60km między budynkami szkół, żeby poprowadzić daną lekcję. Na tyle na ile starczało mi sił, starałem się robić to najlepiej jak potrafię, tak aby uczniowie mieli szansę „zaprzyjaźnić” się z chemią. Niestety, efektem ubocznym był brak czasu na Szkolne Koło Filmowe i projekt CoolturalnaTV. Nie dało się już tego wszystkiego pociągnąć w pojedynkę… W końcu musiały być jakieś „ofiary” wzrostu moich aktywności.

Rok 2018 zaczął się, dzięki współpracy Gminy Czerwonak z fińsko-polską fundacją Centria,  od zaproszenia mnie wraz z grupą uczniów do Finlandii. Mimo wielu trudności i wątpliwości, 36 godzinnej podróży pociągowo-samolotowo-autobusowej do malowniczego Kalajoki, nie żałuję, że się zgodziłem. Moi uczniowie tworzący ze mną przez wiele lat Koło Filmowe po prostu na to zasługiwali. Zwiedzaliśmy, integrowaliśmy się, kręciliśmy filmy i robiliśmy zdjęcia. Wspólnie zachwycaliśmy się fińskimi szkołami podczas wizyty w jednej z nich. Wróciliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi, że skorzystaliśmy z tej niesamowitej okazji.

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=QohIcq3l41Q[/embedyt]

Zaraz po powrocie wybuchła prawdziwa bomba. Microsoft Polska wybrał mnie jednym z czterech najbardziej innowacyjnych nauczycieli w Polsce i zaprosił na konferencję Education Exchange do Singapuru. W marcu 2018 roku spędziłem tydzień chłonąc różnorodne i nowoczesne podejście do edukacji na całym świecie. W konferencji wzięło udział prawie 400 edukatorów z 84 krajów świata. Mój zespół projektowy składał się z nauczycieli z Czech, Filipin, Izraela, Wietnamu i Singapuru. Nasza praca skupiała się od zagłębiania tematu myślenia komputacyjnego i zmian w naszych sposobach prowadzenia zajęć tak aby wplatać jego elementy w tok lekcji. Dodatkowo miałem okazję testować najnowcześniejsze technologie takie jak Microsoft Hololens, MicroBity, czy edukacyjną wersję popularnej na całym świecie gry Minecraft. Podczas specjalnego dnia, mieliśmy możliwość na własnoręcznie zbudowanych stoiskach, przedstawić projekty edukacyjne jakie realizujemy ze swoimi uczniami. To był jeden wielki bank pomysłów dla każdego. Te wszystkie doświadczenia, które tam zdobyły z pewnością mają wpływ na to jak dziś postrzegam edukację. Jak nieszablonowo możemy uczyć i jak czasami prostymi środkami, ale odpowiednim podejściem, możemy zmieniać szkolną rzeczywistość naszych uczniów. (Załącznik 9)

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=463n0rOgctU[/embedyt]

 

To był niesamowity początek niesamowitego roku. Tylko do czerwca miałem możliwość dzielenia się moim warsztatem pracy i inspirowania nauczycieli podczas czterech ogólnopolski konferencji edukacyjnych, z których najważniejsze były Inspir@cje 2018 na których opowiedziałem, jak to jest uczyć za pomocą YouTube. W tym samym czasie spływało coraz więcej wiadomości z podziękowaniami od uczniów z całej Polski ( i nawet ze świata: Niemcy, Brazylia, Japonia), którzy dzięki moim videolekcjom zdają kolejne egzaminy, poprawiają swoje oceny, czy z sukcesami realizują edukację domową. (Załącznik 10) Były też pytania, związane z problemami chemicznymi na które zawsze starałem się odpowiadać ale nie rozwiązując zadania a jedynie naprowadzając na odpowiedni tok myślenia. Zaskoczyły mnie też wiadomości w których młodzi ludzie opisywali swoje problemy osobiste, porażki w szkole, czy trudne relacje z nauczycielami. Za każdym razem starałem się podejść do nich z odpowiednią empatią i pomagałem w szukaniu „światełka w tunelu”. W zasadzie z każdym miesiącem rozpoznawalność i skala społecznego odziaływania projektu Pan Belfer rosła. Nagle, bycie „nauczycielem z Internetów” przestało być tylko hasłem, a stał się moim głównym źródłem motywacji do działania.

Starałem się też zmieniać i urozmaicać warsztat pracy z moimi uczniami „tablicowymi”. Kontakty jakie pozyskałem podczas moich wyjazdów na konferencje pozwoliły mi nawiązałem współpracę z firmą Samsung. Moi uczniowie mogli korzystać na lekcjach chemii i zajęciach dodatkowych z technologii VR (wirtualna rzeczywistość), realizować wirtualne wycieczki naukowe w 360 stopniach, czy wykorzystywać tablet z rysikiem i dzięki  bezprzewodowemu przesyłaniu obrazu, wygodnie, całą klasą tworzyć mapy myśli i rozwiązywać zadania. Z kolei dzięki wsparciu ekspertów firmy Microsoft w szkole podstawowej i szkole ponadpodstawowej zainicjowałem proces wprowadzania bezpłatnego system Office 365 dla edukacji, z którym możliwa, wygodna i efektywna stała się praca w chmurze. Jestem świadom, że szkoła powinna przygotowywać uczniów do pracy z narzędziami z jakimi będą mieli styczność w nowoczesnych i dobrze zarządzanych firmach. Sam ciągle się tego uczę, ale widzę w tych narzędziach ogromny potencjał i szansę na usprawnienie funkcjonowania takiej złożonej organizacji jaką jest szkoła.

W maju 2018 roku dostałem też wiadomość na skrzynkę mailową Pana Belfra, która ścięła mnie z nóg. Padło pytanie, czy nie chciałbym zostać autorem nowego podręcznika do chemii dla uczniów szkół podstawowych… Wiedząc, jak „skostniałe” i przeładowane zbędnymi treściami i nadmiarem zadań są dostępne podręczniki, powiedziałem, że jak tylko uda mi się zebrać odpowiedni zespół to spróbujemy. Będąc członkiem fantastycznej grupy w serwisie Facebook „Nauczyciele Chemii” zrzeszającej prawie 2000 nauczycieli mojego przedmiotu z całej Polski, poznałem tam kilka fantastycznych osób. Dominka, Piotr i Łukasz prowadząc tą grupę, odpowiadając na pytania nauczycieli, dając im szansę odwiedzin wraz z uczniami ich Kamienicą Alchemika w Toruniu, byli moimi wymarzonymi współautorami. Napisałem do Łukasza, czy zechcą ze mną spróbować zmienić sposób nauczania chemii. Po chwili dostałem odpowiedź „Oczywiście!”. Minął ponad rok od tamtego dnia a nasz podręcznik właśnie dostał akceptację recenzentów i nadany mu został numer MEN. Od początku prac nad podręcznikiem chcieliśmy, aby to była wspólna praca całej społeczności nauczycieli chemii, którzy dzielą się swoim doświadczeniem w sieci. Pytaliśmy ich na grupie jakie są ich życzenia, czego chcieliby więcej, a czego mniej. Na jakie zadanie mamy zwrócić szczególnie uwagę, a jakie odpuścić. Do tworzenia obudowy metodycznej zaprosiliśmy najbardziej kreatywnych nauczycieli z grupy Nauczyciele Chemii.

Razem zorganizowaliśmy V Forum Nauczycieli Chemii w kwietniu 2019 roku w Toruniu. Przyjechało 200 nauczycieli z całej Polski. Uczestniczyli w praktycznych warsztatach z chemii w małej skali prowadzonych przez Dominikę, Piotra i Łukasza. Ja prowadziłem dla nich warsztat z zastosowania TIK na lekcji chemii. Byli to też pierwsi nauczyciele, którzy w ramach podziękowania za przyjazd otrzymali wydrukowany, demonstracyjny, pierwszy dział podręcznika. Jakież było nasze zdziwienie kiedy od poniedziałku na naszej grupie zaczęły się pojawiać zdjęcia z doświadczeń, które przeprowadzali ich uczniowie zgodnie z instrukcjami zwartymi na tych kilku stronach. Stawiamy na samodzielne przeprowadzanie doświadczeń przez uczniów, dzięki przedstawieniu każdego eksperymentu w małej skali staje się to możliwe i tanie. Drugim wyznacznikiem jest to, że chcemy tam gdzie się tylko da, opisywać procesy chemiczne w odniesieniu do sytuacji codziennych. Stosujemy obrazowe porównania po to, by to co abstrakcyjne stało się możliwe do zrozumienia. Mamy głębokie przekonanie, że ten podręcznik będzie dobrym parterem nauczyciela w czasie lekcji, a dla ucznia będzie na tyle dostępnie napisany, że będzie możliwe uczenie się z niego samodzielnie. Bardzo wiele się nauczyłem pisząc ten podręcznik. Jestem wdzięczny, że mogłem jeszcze bardziej wgłębić się w zagadnienia z podstawy programowej. Dodatkowo, doceniając ogromny potencjał w nauczycielach z grupy Nauczyciele Chemii, widząc jak często dzielą się swoimi metodami pracy postanowiłem, że stworzę naszą „wyspę” w sieci dostępną dla tych, którzy nie korzystają za Facebooka. Tak powstał blog nauczycieli chemii www.chemiawszkole.pl . Miejsce, w którym każdy może zostać autorem i podzielić się z całym światem swoją edumocą. To dość świeża inicjatywa, ale już zebrała się grupa autorów i administratorów, którzy dobrowolnie dbają o tą naszą bezpieczną przystać wymiany myśli. Jestem dumny, że mogłem dać początek temu projektowi i myślę, że będzie on idealnym dopełnieniem podręcznika. (Załącznik 11)

Wróćmy jeszcze na chwilę do roku 2018. W czerwcu podjąłem trudną decyzję rezygnacji z pracy w szkole podstawowej, która wchłonęła moje ukochane gimnazjum. Wybrałem skupienie się na nowym wyzwaniu jakim jest edukacja młodzieży w szkole średniej. Była to trudna decyzję. Wraz z nią zostawiałem w murach starej szkoły 12 lat wspólnych i często niesamowitych historii moich, moich kolegów i koleżanek, no i oczywiście moich uczniów i absolwentów. Na zakończenie razem z ostatnimi członkami Szkolnego Koła Filmowego zrealizowaliśmy jeszcze film z okazji 18lecia Gimnazjum w Koziegłowach. Nie mogłem sobie wyobrazić odejścia bez pożegnania, bez pozostawienia śladu po miejscu, w którym wszystko się zaczęło. Na nauczycielskim spotkaniu z okazji zakończenia roku szkolnego odbyłem jeszcze długą rozmowę z moją byłą Panią wicedyrektor z Gimnazjum w Koziegłowach – Jolantą Przygocką. Jola jest niesamowitą, innowacyjną i zaangażowaną matematyczką i zawsze była szefem, który dbał o nauczycieli i o komfort ich pracy. To ona dawno temu próbowała mnie przekonać do stosowania nowoczesnych technologii na lekcji chemii. Byłem wtedy jednak za dużym ignorantem, żeby posłuchać rad bardziej doświadczonej koleżanki. To ona chciała mnie też zabrać na konferencję edukacyjną K@SSK w Nowym Tomyślu, ale orkan Ksawery i brak przyczepności jej Fiata Punto nie pozwolił nam dotrzeć bezpiecznie na miejsce… Rozumiejąc te wszystkie jej próby i starania namawiałem ją tego dnia, żeby zaczęła się swoim doświadczeniem dzielić z innymi w sieci. W czerwcu jeszcze nie była gotowa, ale kilka tygodni później zadzwoniła do mnie i powiedziała, że dorosła do tego i że, chciałby prowadzić swojego bloga i mam jej doradzić jak zacząć żeby było dobrze. Podzieliłem się z Jolą całą swoją wiedzą, a ona zaczęła zmieniać swój eduświat. Dziś, po roku jest blogerką i prowadzi stronę www.matlekcja.pl na której dzieli się inspiracjami i przemyśleniami. Również należy do grupy SuperBelfrzyRP, zaczęła prowadzić webinary, a nawet występuje na konferencjach dla nauczycieli. Jestem z niej niesamowicie dumny. Wiem jakie to musiało być dla niej trudne, ale jak widzę kolejną osobę z błyskiem w oku to wiem, że świat znowu stał się odrobinę lepszy. Razem z Jolą chcemy rozpocząć w naszej gminie spotkanie sieciująco-warsztatowe dla nauczycieli ze szkół i przedszkoli. Bardzo chcemy podzielić się i zarażać innych naszą strategią „na tak”. (Załącznik 12)

No a w sierpniu 2018 roku czekało mnie jeszcze ostatnie wyzwanie jako nauczyciela szkoły podstawowej – zdanie tego przeklętego egzaminu na tytuł nauczyciela dyplomowanego. Przecież 18 miesięcy temu założyłem sobie, że zrobię coś, żeby komisja już nie miała wątpliwości. Pamiętam jak wszedłem do sali, zupełnie spokojny, doświadczony, widzący i rozumiejący problemy i szanse edukacji. Padły 3 proste pytania, a ja opowiadałem, opowiadałem i opowiadałem. Przewodnicząca z dumą przekazywała mi informację, że dostałem maksymalną możliwą ilość punktów i że ten egzamin zapamięta na długo. Ku mojemu zaskoczeniu, jedna z ekspertek przyznała się też, że zna moją działalność w sieci jako Pan Belfer i na grupie Nauczyciele Chemii i że już sama wielokrotnie korzystała z moich materiałów i podpowiedzi. To może być trudne do uwierzenia, ale jedną z rzeczy jakie mi się przytrafiły a za które jestem nieskończenie wdzięczny losowi to porażka w listopadzie 2016 roku. Z tą świadomością o wiele bardziej cenię wszystkie moje mniejsze i większe porażki, niż sukcesy. Z każdej porażki uczę się czegoś nowego, a sukces jest tylko punktem na linii moich działań. Ważnym, ale nie najważniejszym.

W sumie w 2018 roku aktywnie dzieliłem się wiedzą z innymi nauczycielami podczas 12 konferencji. Coś co było niesamowite to to, że po każdej było sporo osób, które chciało pogadać, szukało wsparcia, dobrego słowa, czy chciało sobie zrobić zdjęcie z gościem w żółtej koszulce. Trudno mi w to uwierzyć, ale chyba stałem się kimś ważnym dla moich kolegów i koleżanek po fachu. I stało się to tak mimowolnie i przez przypadek. Było to dla mnie na tyle istotne, że zacząłem się zastanawiać, co ja tak naprawdę mógłbym im przekazać. Historia o tym jak to jest uczyć na YouTube, nie jest przecież dla każdego. Chciałem dać im coś uniwersalnego, co każdy z nich wykorzysta na swój sposób. Zastanowiłem się nad takim pierwotnym źródłem wszystkich moich działań. Tym co było jeszcze przed pasją.

Doszedłem do wniosku, że kluczowa była odwaga, że nic by się nie wydarzyło, gdybym unikał ryzyka i zostawał w strefie komfortu. I właśnie wtedy narodził się pomysł, aby tam gdzie się da, dodawać nauczycielom odwagi do działania pokazując dobre wzorce tych, którzy też się odważyli – Przemka Staronia, Marty Florkiewicz-Borkowskiej, czy Jolanty Przygockiej. Tak oto powstał mój coachingowy monolog „Nauczyciel 2.0, czyli tam gdzie kończy się strach, zaczyna się odwaga.”. To najważniejsze ze wszystkiego, co mogę przekazywać nauczycielom, by ich świat stał się odrobinę lepszy. I odważnie powiem, że robię to dobrze! Sam nie jestem w stanie dotrzeć do wszystkich uczniów i przekazać im, co w życiu jest ważne, że mają dbać o siebie, szanować się wzajemnie, inwestować w relacje i budować zaufanie. Wierzę jednak, że jak dodam odwagi nauczycielom, których spotykam na swojej drodze, to oni wrócą do swoich sal i może będą w stanie zwrócić im uwagę na sprawy istotne. (Załącznik 13)

W grudniu 2018 roku doświadczyłem jeszcze jednego cudownego uczucia. Dzięki zaproszeniu przez stowarzyszenie Mistrzowie Kodowania mogłem poprowadzić autorski trening kreatywności z wykorzystaniem smartphone w Centrum Kultury Kopernik. W moim treningu uczestniczyła młodzież z domów dziecka z całej Polski. Mieliśmy porozmawiać, popracować, pośmiać się razem. Zajęcia wypadły na tyle niesamowicie, że ani oni, ani ja nie chcieliśmy  kończyć.

No i przechodzimy to roku 2019. Roku wyjątkowo trudnego dla polskich nauczycieli i uczniów. Roku, który ciągle trwa i stawia przed nami nowe wyzwania. Roku strajku. Roku masowych odejść nauczycieli z zawodu. Roku, w którym rola nauczyciela przez wielu była dewaluowana na wszystkie możliwe sposoby. Wreszcie roku, w którym do szkół średnich trafiają absolwenci wygaszanego (arghhhh, jak ja nie lubię tej nazwy) gimnazjum i szkoły podstawowej. Wreszcie roku, w którym z racji pracy w jednej szkole miałem więcej godzin na działanie proedukacyjne poza murami szkoły i nowe wyzwania. Ale po kolei…

Jeszcze w styczniu nagrałem na swój kanał na YouTube film pt.: „O co walczą nauczyciele.” zwracając szczególną uwagę rolę nauczyciela w życiu młodych ludzi. Podzieliłem się moimi doświadczeniami z lat prowadzenia Szkolnego Koła Filmowego, że efekty naszej pracy często są widocznie dopiero po kilku latach po ukończeniu przez uczniów naszej szkoły.

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=cAJm4_9sWwg[/embedyt]

 

W lutym zadzwonił do mnie Paweł Jagielski, dyrektor szkoły z Gniezna. Znaliśmy się z programu MIEE. Poprosił o spotkanie w Gnieźnie i powiedział, że ma dla mnie niespodziankę. Wsiadłem i po niecałej godzinie byłem już na miejscu. Paweł powiedział mi, że czeka na nas wiceprezydent Gniezna – Pan Jarosław Grobelny. Padło pytanie, czy chcę się zaangażować w projektowanie nowego miejsca wspierającego nowoczesną edukację w Polsce – Stolicy eXperymentu. Miałem doradzać w kwestii planowanego w tej przestrzeni, laboratorium chemicznego. Oczywiście wsparłem zespół moim, doświadczeniem w kwestii ciekawego sposobu uczenia chemii przez eksperymenty. Dodatkowo jednak zaproponowałem stworzenie w tym nowobudowanym miejscu tzw. „laboratorium multimediów”. Opowiedziałem o tym co robiłem z młodzieżą w Szkolnym Kole Filmowym i jakie mogą być plusy stworzenia  przestrzeni dla rozwoju tego typu pasji dla młodych ludzi. Prezydentowi pomysł spodobał się na tyle, że został zaakceptowany, a ja podzieliłem się całym moim doświadczeniem podczas jego projektowania. Jestem dumny, że mogę współtworzyć takie wyjątkowe miejsce w Polsce, miejsce z którego będą mogli korzystać uczniowie, studenci, ale także nauczyciele. (Załącznik 14)

W międzyczasie, razem z moim kolegom z pracy, nauczycielem informatyki – Patrykiem Szablewskim postanowiliśmy stworzyć przestrzeń do rozwoju dla uczniów w naszej szkole. Spotkaliśmy się z chętnymi, którzy razem z nami chcieliby uczyć się komunikacji i tworzenia nowych mediów. Wspólnie ustawiliśmy sobie cele i plan działania na najbliższe tygodnie. W ten sposób narodziło się w naszej szkole FDI – Fabryka Dobrego Internetu. Zaczęliśmy wspólne słuchanie podcastów, prace projektowe w chmurze, pierwsze realizacje foto i video. Wszystko szło w dobrym kierunku… (Załącznik 15)

I potem przyszedł kwiecień 2019. Miesiąc, który w moim odczuciu zmienił polską edukację. Niestety na gorsze… Strajk nauczycieli bardzo zaangażował mnie emocjonalnie. Przystąpiłem do niego z pełnym przekonaniem, że czas pokazać moc jaka płynie z codziennej, ciężkiej pracy nauczycieli. Nie mogłem uwierzyć w kolejne doniesienia medialne i sposób w jaki potraktowano nas przez Rząd. Podobne nastroje mieli wszyscy zaangażowani nauczyciele jakich znam. Lawina nienawiści jaka spłynęła na ludzi wykonujący mój ukochany zwód bardzo mnie dotknęła. Co ciekawe, dostawałem wiadomości na profilu Pana Belfra od nauczycieli z Polski, że warto żebym się wypowiedział co ja o tym wszystkim myślę. Skoro mogłem moimi słowami pomóc koleżankom i kolegom, to, to zrobiłem. Opowiedziałem o wadze, jaką ma dla nauczyciela poczucie bycia spełnionym, szczęśliwym i ważnym dla innych. Jak bardzo może to wpłynąć na uczniów z którymi spotykamy się na szkolnych korytarzach. Chciałem też pokazać, jak w Poznaniu przyjaciele edukacji tworzą łańcuch światła. Ku mojemu zaskoczeniu na koniec Ci wszyscy ludzie zebrani na Placu Wolności zaczęli spontanicznie tańczyć poloneza.

Chciałem pokazać to światu więc zacząłem transmisję na żywo w serwisie Facebook. W tym trudnym okresie bardzo potrzebowaliśmy wiary i czegoś pozytywnego. Okazało się że mój film był jednym z takich elementów. W kilka dni ten film dotarł do prawie 200 000 osób, zdobył ponad 1400 polubień i udostępniono go ponad 1100 razy. Widocznie to co zadziało się w Poznaniu było dla ludzi ważne, a dzięki temu, że podzieliłem się tym z innymi pomogło to wielu na chwilę się uśmiechnąć… Po zawieszeniu strajku trudno było mi znaleźć w sobie energię do działania, ale kolejny raz poczułem, że moim obowiązkiem jest dać innym zastrzyk pozytywnego nastawienia. Przecież oni z pewnością byli bardziej poobijani niż ja. Zacząłem więc jeszcze częściej dzielić się w sieci różnymi, nowymi technikami pracy z innymi nauczycielami. Wiedziałem, że tylko próbowanie czegoś i wpuszczenie świeżości na swoje lekcje nowego może pozwolić im przestać myśleć o kwietniu… (Załącznik 16)

Zastanowiłem się, co mogę jeszcze zrobić, żeby pomóc nauczycielom i sobie w dokopanie się do nowych źródeł motywacji. Właśnie wtedy kolejny raz spotkałem się z Jarkiem Kałaszem, moim absolwentem, z którym jechałem na pierwszą konferencję w maju 2017 roku. Usiedliśmy w kawiarni i pogadaliśmy o tym co wydarzyło się w edukacji i czy razem możemy temu jakoś przeciwdziałać. Wtedy Jarek powiedział, że jeździ po całej Polsce na spotkania z nauczycielami to może czas najwyższy zrobić konferencję u siebie w Gminie Czerwonak. Od razu czułem, że to jest to! Potem sprawy potoczyły się już szybko. Spotkanie z Wójtem, zgoda na patronat Gminy i bezpłatne użyczenie miejsca. Ustalenie terminu na 26 października. Przedstawienie naszej koncepcji wszystkim dyrektorom gminnych szkół i przedszkoli. Akceptacja i chęć udziału i wsparcia z ich strony. Zaproszeni goście z ogromną przyjemnością potwierdzili chęć przyjazdu i poprowadzenia warsztatów. I tak oto już za trochę ponad miesiąc, razem z Jarkiem staniemy na scenie i powitamy o 9:00 80 uczestników pierwszej edycji konferencji edukacyjnej GO4EDU. Zrobię wszystko, aby kolejnym nauczycielom, tym razem lokalnym, pokazać, że zmiana zaczyna się od odwagi wyjścia ze strefy komfortu.

To wszystko doprowadziło do tego, że Wójt Gminy Czerwonak Marcin Wojtkowiak zaprosił mnie do pełnienia roli eksperta w procesie zwiększania poziomu edukacji w miejscu, w którym żyję. Jest to dla mnie o tyle ważne zadanie, że moi synowie korzystają z publicznej szkoły i przedszkola. Byłbym dumny, gdyby fakt mojej współpracy z tymi placówkami, przełożył się na jakość nauczania jaka ich czeka. (Załącznik 17)

Ostatnią, może nie tak spektakularną historią, ale dla mnie może nawet ważniejszą niż te wszystkie wielkie projekty w których uczestniczę są „Naukowe Łapserdaki”. Cóż to takiego?
W wakacje kilka razy zdarzało mi się w nocy, dla chwili relaksu odpalić ulubioną konsolę i pograć w grę, jak za starych dobrych czasów. Moją grę publikowałem, jako transmisję na żywo na kanale YouTube, bo ten czas chciałem również wykorzystać na luźne pogawędki z uczniami w sieci. Podczas jedne z nich wspomniałem, że mam sporo pomysłów na działanie promujące edukację, ale nie mam czasu ich wdrożyć. Nagle na czacie pojawiły się osoby, które napisały, że chętnie i bezinteresownie mi pomogą. Po chwili dostałem zaproszenie do prywatnego czatu i tajnej grupy w serwisie Facebook. Nagle dzięki takiej spontanicznej akcji czwórka młodych ludzi z różnych stron Polski, zaczęła budować zespół. Zaczęli się poznawać, rozmawiać o pasjach, problemach, wakacyjnych przygodach czy tym co ich irytuje w szkole. Obserwowałem to z niedowierzaniem… Stwierdziłem, że nie mogę zaprzepaścić ich energii do działania. Zaproponowałem im wymyślenie nazwy dla siebie, stworzenie swojego logo. Zrobiłem dla nich zamknięty webinar z pracy w chmurze i tworzenia grafik w Canvie i ustaliliśmy, że to właśnie ich prace będę publikował co poniedziałek i piątek na fanpagu Pana Belfra na Facebooku i na Instagramie. I to się dzieje. I to jest dla mnie taki kolejny namacalny efekt WOW moich działań.

Oto ja – Dawid Łasiński, Przypadkowy Pracownik Oświaty, Menadżer Pasji, Pan Belfer, Nauczyciel. Skoro doczytaliście Państwo do tego momentu, mogę zakładać, że moja opowieść była ważna i ciekawa. Nie opowiedziałem wszystkiego, chociaż mógłbym, bo nauczyłem się doceniać ważność mikromomentów, które jak efekt motyla wpływają na mnie, na moich uczniów, na moich przyjaciół i na ludzi z którymi nigdy nie będzie mi dane się spotkać. Jestem już świadomy mojej roli i odpowiedzialności. Każda moja lekcja organizacyjna w tym roku mówiła o potrzebie wzajemnego szacunku, budowania relacji, treningu kreatywności i inwestowaniu swojego czasu w rozwój osobisty, ukierunkowany na dawanie wartości innym ludziom. To były najpiękniejsze lekcje w historii mojej pracy w szkole i wiem, że moje słowa do dziś rezonują w głowach wielu moich uczniów. Przed nami jeszcze wiele niesamowitych przygód i wspólnego działania. Dziś już wiem jaki świat chcę im pokazać, gdzie ich wzmocnić, a gdzie przystopować. Jestem i będę zawsze dumny z tego, że jestem Nauczycielem. A te wszystkie efekty, dedykuję mojej kochanej żonie Ewie i synom, którzy są dla mnie największym źródłem motywacji, wsparcia i miłości. (Załącznik 18)

Ponieważ miałem straszne opory przed napisaniem tego tekstu. Nigdy wcześniej nie podsumowywałem swoich działań, nie przelewałem na papier wszystkich połączeń między kropkami, których jestem świadom. Jednak się udało, tylko jak zwykle na ostatnią chwilę i teraz, w środę 11 września pakuję wszystkie rekomendacje i ten tekst i jadę przekazać je osobiście do Torunia. Nie mogę pozwolić, żeby praca tak wielu osób przy pisaniu cudownych rekomendacji dla mnie, nie miała okazji być doceniona, bo nie zdążymy nadać dokumentów do 13 września. Bardzo jestem wdzięczny niesamowitemu zespołowi z Centrum Chemii w Małej Skali, że za zgodą i w imieniu nauczycieli z grupy „Nauczyciele Chemii” zgłaszają moją kandydaturę. Wielu Nauczycieli Roku to moje edukacyjne autorytety. Podziwiam Przemka Staronia, za jego wpływ na opinię o nauczycielach i głośne wyrażanie swojego zdania dzięki mediom społecznościowym oraz za projekt walki o dawcę szpiku dla Danusi. Martę Florkiewicz-Borkowską za radość jaką czerpie z budowania relacji ze swoimi uczniami, za oddolne inicjatywy takie jak konferencja EDUMOC Online czy projekt „Słowa Krzywdzą”. Marcina Zaroda za projekty, które ożywiają historią Tarnowa i za współtworzenie najlepszego podcastu edukacyjnego EduGadki. Joannę Urbańską za jej wszystkie projekty ekologiczne, dzięki którym jej uczniowie bardziej szanują i rozumieją matkę naturę. I wielu innych odważnych nauczycieli, którzy na miarę swoich sił i możliwości zmieniają rzeczywistość swoją i innych. Sam fakt dołączenia do grona zgłoszonych, jest dla mnie ciekawym przeżyciem, bo zmobilizować mnie do podsumowania i uporządkowania swoich działań. Ponieważ spotykając się z nauczycielami mówię o potrzebie odwagi, nie wyobrażałem sobie niespróbowania swoich sił. Jestem przekonany, że zgłoszonych zostanie wielu cudownych i zaangażowanych nauczycieli z całej Polski, a przed Państwem będzie postawione bardzo trudne zadanie wybrania tego najlepszego. Z tym problemem muszą Państwo poradzić sobie jednak sami i ja osobiście nie zazdroszczę bycia w takiej sytuacji.

Z poważaniem

Dawid Łasiński – Pan Belfer